Pan Jezus powiedział: „Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za Mną, nie może być Moim uczniem”.

Krzyż to powiedzenie Bogu, że wszystkie cierpienia, jakie na mnie dopuści, chcę znosić bez narzekania i ofiaruję Mu je za nawrócenie grzeszników, łącząc je z Męką Pana Jezusa.

Co znaczy: ofiaruję? Po prostu w myślach oddaję te cierpienia Bogu Ojcu. Proszę, by przyjął je tak, jak przyjął mękę Jezusa: za zbawienie moje oraz innych ludzi. Gdy jestem na ziemi (lub: w czasie życia ziemskiego), mogę ofiarować swój krzyż za siebie i za innych. Gdy będę cierpiał w czyśćcu, będę mógł ofiarować już tylko za siebie.

Jakie mogą być owoce (lub: dobre skutki) mojego krzyża?

1) Moje własne oczyszczenie i uświęcenie oraz zdobycie nieba (lub: wejście do…),

2) pomoc ludziom żyjącym bez Boga w (do?) nawróceniu się oraz dostaniu się do nieba,

3) pomoc ludziom religijnym w dojściu do (lub: osiągnięciu) świętości,

4) przyczynienie się do uwolnienia dusz z czyśćca lub do zmniejszenia ich kary.

Przez ile czasu mam nieść krzyż? Najlepiej jest pomyśleć: aż do końca życia. Kto nie ofiaruje całego życia, niech wie, że także wielką wartość ma ofiarowanie Bogu jednego dnia, jednej godziny, a nawet jednej chwili cierpienia, zmęczenia, trudnej pracy itp.

Kto potrzebuje mojego krzyża? (lub: komu mój krzyż jest potrzebny). Moi bliscy, ale także bardzo dużo ludzi na ziemi i w czyśćcu. Mogę ich nie znać (lub: o nich nie wiedzieć), lecz Bóg wie, kim oni są.

Co znaczy „łączyć swój krzyż z Męką Chrystusa”? Zrozumienie tego jest bardzo ważne. Otóż nasze cierpienia same ze siebie nie mają prawie żadnej wartości, jeśli nie są przez nas ofiarowane Bogu Ojcu PRZEZ CHRYSTUSA. Jezus powiedział: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).

1) Najłatwiej jest ofiarować Bogu Ojcu swój krzyż we Mszy świętej. Gdy kapłan przygotowuje i składa na ołtarzu chleb i wino, powinienem pomyśleć: ja składam obok (lub: razem z…) chleba i wina w rękach kapłana wszystko to, co jest moim krzyżem.

Drugi ważny moment nadchodzi wtedy, gdy kapłan podnosi wysoko konsekrowane (lub: przeistoczone – transsubstantiatio to przeist. po łac.) postaci Chleba i Wina, składając Je Bogu Ojcu w ofierze (mówi: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie Tobie, Boże Ojczewszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała. Przez wszystkie wieki wieków.”) Wtedy bardzo ważne jest moje potwierdzenie ofiary Chrystusa, Kościoła i mojej przez moje słowo AMEN.

2) W godzinie śmierci Pana Jezusa (o 15–tej). Dużo ludzi na świecie modli się o tej godzinie, a niektórzy księża udzielają wszystkim błogosławieństwa w Imię Trójcy Świętej. Mogę sobie wyobrazić, że jestem przybity do krzyża razem z Jezusem. Razem z Nim ofiaruję się Ojcu za zbawienie ludzi.

3) Mogę każdego dnia rano przeżegnać się dużym znakiem krzyża, wyobrażając sobie, że w tym krzyżu zawiera się cały dzień do wieczora wraz ze wszystkim, co (ten dzień) przyniesie. Mogę wypowiedzieć słowa ofiarowania ze Mszy świętej: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie Tobie, Boże Ojcze wszechmogący…”

4) W każdym momencie, w którym przychodzi cierpienie fizyczne lub duchowe, jakaś przykrość lub trudność życiowa, natychmiast „biorę swój krzyż”: mówię Bogu Ojcu, że przyjmuję i znoszę to cierpienie (tę trudność) za nawrócenie grzeszników.

Jeżeli nie powiem wyraźnie Bogu: Nie chcę już nieść swojego krzyża – niosę go zawsze, każdego dnia i godziny, nawet jeśli o nim nie myślę i nie pamiętam, o ile wcześniej powiedziałem Bogu: TAK.

POWRÓT