Rady dla małżeństw od dawna pragnących mieć dzieci

R., 4 X 2002 r.

Zasady ogólne - do przemyślenia:

1. Czy jesteście gotowi uczynić, tak od strony nadprzyrodzonej (wytrwała ufna modlitwa w stanie łaski uświęcającej), jak i naturalnej (lecz w zgodzie z naturą, może przy pomocy personelu medycznego, trzymającego się zasad głoszonych przez Kościół) wszystko, co tylko możliwe w tym względzie?

2. Czy macie dalej szczerą wolę dostosować się do Bożego odwiecznego planu, według którego może się Stwórca - lub nie - posłużyć Wami dla zapoczątkowania nowego życia? Czy gotowi jesteście wielbić Go do końca swego życia także wtedy, gdy nie da Wam tej łaski?

3. Czy odrzucacie wszelkie poczynania, niezgodne z etyką katolicką, mogące doprowadzić do poczęcia dziecka, wśród nich także sztuczne zapłodnienie kobiety, nawet gdyby chodziło o użycie do tego celu plemników jej męża? Czy wyrzekacie się innych metod, choćby i super-nowoczesnych, jeśli tylko nie będą uznane za godziwe przez Kościół?

4. Gdyby Bóg pozostawił Was bezdzietnymi, czy obiecujecie Mu otoczyć troskliwą opieką - na miarę swoich możliwości - dzieci oddane Wam dzięki adopcji, względnie nie kochane, zaniedbane przez własnych rodziców, osierocone itp.? Jeśli nie na miejscu, to przynajmniej w krajach misyjnych, postanawiacie łożyć na ich utrzymanie?

Gdy już odpowiedzieliście Bogu TAK na powyższe pytania, pozostaje przejść do zasad szczegółowych, które mogą być tylko rozwinięciem zasady pierwszej.

1. Poproście kapłana o Mszę św. w Waszej intencji, przyjmijcie w niej Jezusa Ukrytego do serca, a po Mszy poproście (w zakrystii?) o specjalne błogosławieństwo.

2. Ponieważ największą radość sprawia Bogu wysłuchanie próśb swojego Najwierniejszego i Najbardziej Miłującego Stworzenia, jakim jest Maryja, Jej powierzcie swoją prośbę w następujący sposób:

a) postanawiając swojemu pierwszemu dziecku, jeśli je Wam wyprosi, nadać Jej imię (Maria, Mariusz, Marian) i uczynić je na wieki Jej szczególną własnością;

b) złożyć Jej jakąś obietnicę, np. obierając sobie taką praktykę pobożności, jak przez 9 miesięcy wspólny Różaniec w intencji błagalnej, a przez kolejnych 9 miesięcy - w dziękczynnej, coroczną dziękczynną pielgrzymkę do jakiegoś Jej sanktuarium itp.

3. Jeśli macie szczególne nabożeństwo do kogoś ze Świętych, możecie postąpić w podobny sposób. Wiadomo np., że wiele narodzin wyprosił u Boga św. Ojciec Pio (znana pisarka Pia Górska dlatego nosiła jego imię) czy św. Maksymilian Kolbe.

4. Oprócz modlitw możecie podjąć post o chlebie i wodzie (w piątki, a może i w środy, jak o to prosi Matka Boża w Medziugorju), ewentualnie inne wyrzeczenia: filmów w telewizji, jakichś rozrywek, chociaż części życia towarzyskiego (najczęściej pustego, nikogo nie ubogacającego) itp. - na rzecz poświęcenia zaoszczędzonego czasu na pożyteczną lekturę lub służbę bliźnim.

5. Warto może włączyć się w jakże cenne dzieło duchowej adopcji dziecka poczętego, przez 9 miesięcy podejmując modlitwę za znaną Bogu matkę w ciąży, nastawiającą się na zabójstwo nienarodzonego. W każdej parafii można uzyskać informacje na temat tego dzieła.

Pozostają innej natury kwestie szczegółowe, związane z pytaniem, czy - pozostając w zgodzie z zamysłem Stwórcy - uczyniliście naprawdę wszystko, co możliwe, by mogło się począć nowe życie? Chociaż nie jestem lekarzem, jednak zawrę tu kilka rad, które sprawdziły się, być może, w praktyce, ku radości małżonków. Piszę: „być może", gdyż nigdy nie możemy wiedzieć, na ile działała tam łaska Boża, a na ile wysiłek człowieka.

6. Zdrowa kobieta najczęściej osiąga szczyt płodności przed samą pełnią księżyca, na te więc dni warto planować współżycie płciowe, powstrzymując się od niego w pozostałe dni, by przez to zgromadzić energię potrzebną do poczęcia zdrowego i mocnego dziecka. Jeśli krwawienie miesięczne nie następuje po pełni księżyca, trzeba oprzeć się na naturalnych metodach określenia szczytu płodności, dostępnych we wszystkich katolickich poradniach dla narzeczonych i małżeństw, i na dni tego szczytu zaplanować współżycie. Chyba nie trzeba przypominać, że w tych dniach szczególnie gorąco, a zarazem z wielką ufnością, powinni małżonkowie zwrócić się (swoimi słowami) do Boga, naszego Ojca i Stwórcy, z pokorą prosząc o dar życia. Niech będą w łasce uświęcającej, a jeszcze lepiej po Komunii świętej.

7. U wielu kobiet poczęcie życia nie następuje, gdyż mają „zimną" (energetycznie) macicę, czego nie wykażą żadne przyrządy (będą te kobiety uchodzić, zresztą słusznie, za zdrowe). Odpowiednikiem tego zjawiska u mężczyzn może być „zimne nasienie". Oboje małżonkowie mogą więc zastosować (znaną od tysięcy lat w medycynie chińskiej) zupę energetyzującą, która nie ma nic wspólnego ze środkami podniecającymi. Poprawia krążenie krwi oraz funkcjonowanie „potrójnego termostatu", może być także stosowana przy długotrwałym wyziębieniu każdego organizmu. Przepis na nią jest prosty.

Z U P A

W garnku pokrytym dobrą (nie obitą) emalią zagotować, w miarę możności nie na kuchni elektrycznej (chodzi o otwarty ogień), 2-3 litry wody, przewidując część na wyparowanie w ciągu 3 godzin gotowania na małym ogniu.

Wrzucając poszczególne produkty nie przerywać wrzenia. Jeśli mieszać, to tylko drewnianą łyżką i w prawo. Najlepiej taką samą nakładać na talerz, nie wkładając metalu do garnka (chodzi o rodzaj energii).

Wrzucać w następującej kolejności, robiąc koniecznie 2 minuty przerwy między poszczególnymi grupami produktów (przed przejściem do następnej litery):

A. kawałek wołowiny z kością, 2-3 ziemniaki i marchwie, szczyptę takich ziół, jak anyż, koper włoski, kminek, lukrecja; może być słodki świeży owoc (najlepiej żółty), rodzynki, odrobinę miodu, olej (nie rzepakowy!), dynię;

B. korzeń pietruszki, kawałek selera i pora, może być cebula, czosnek, garść poszatkowanej kapusty (jeśli ktoś czegoś nie lubi, niech tego nie gotuje), coś z przypraw: gałka muszkatołowa, kolendra, biały pieprz, liść bobkowy, imbir, suszone owoce;

C. Ciemne grzyby (suszone lub pieczarki), szczypta soli (lepiej używać kamiennej, a nie warzonej), kilka łyżek zimnej wody małymi porcjami, może też być kawałek surowej ryby;

D. garść całej pszenicy, łyżka octu winnego, posiekana nać pietruszki lub jakieś zielone jadalne liście warzyw w niewielkiej ilości; z ziół - estragon;

E. - najważniejsza litera, „element ognia" o smaku gorzkawym: majeranek (płaska łyżeczka), czarny pieprz, szczypta cynamonu i goździków, coś z ziół gorzkich: rozmaryn, piołun, lubczyk, kozłek lekarski, szałwia; garść żyta i kaszy gryczanej; pół szklanki czerwonego wina (nawet wtedy, gdy ktoś jest abstynentem z wyboru, a nie z konieczności, tzn. nie wpadł w nałóg, powinien tu użyć wina w celach leczniczych).

UWAGI:

Jak wspomniano, gotowanie na małym ogniu powinno trwać do 3 godzin, by zawartość garnka zdążyła „wchłonąć ogień" i przekazać go organizmowi człowieka. Zupę tę można ugotować dla całej rodziny, jednak poza okresem zimowym pewno nie byłoby zbyt wielu na nią amatorów. Jeść gorącą najlepiej na kolację przez 2 tygodnie (jeśli nie wskazano inaczej). Można, choć w mniejszej ilości, spożywać ją ponadto o innej porze doby. W tym okresie należy powstrzymać się od spożywania potraw słonych oraz surówek z jarzyn i owoców. Obowiązuje wykreślenie na zawsze z jadłospisu cukru rafinowanego („zwykłego"), a zastąpienie go miodem prawdziwym.

Do gotowania tej zupy można użyć także niewielkich ilości płatków zbożowych i kasz, jednak wtedy trzeba sprawdzać, czy się nie przypala. Oto one, przyporządkowane poszczególnym literom: A - kasza kukurydziana, B - ryż, najlepiej ciemny (nie łuszczony), kasza jęczmienna, płatki owsiane, C - kasza jaglana (można dodać fasoli, soi lub proteiny sojowej), D - oprócz wspomnianej pszenicy mogą, być otręby pszenne oraz skiełkowane inne zboża i fasolki, E - kasza gryczana, odrobina kawy prawdziwej, żyto.

Produkty można wybrać spośród wskazanych (akurat dla Was dostępnych), nie pomijając jednak wołowiny, czerwonego wina, szczypty soli oraz przypraw spod litery E (gorzkie zioła można pominąć).

Najlepiej jeść świeżo gotowaną. Można z konieczności przechowywać ją w chłodnym miejscu - najlepiej nie w lodówce, a jeśli już w niej - to na samym dole, gdzie temperatura jest najwyższa.

Gdyby leczący się zupą zauważył u siebie niektóre objawy nadmiaru „ognia": ból dziąseł, sączenie się krwi z nosa, rano na czczo mocno czerwony język bez żadnego nalotu - powinien zmniejszyć ilość dodawanych do zupy przypraw spod liter B (czosnek, imbir, pieprz, kolendra) oraz E (kawa, majeranek, tymianek, gorzkie zioła).

Nie powinno się na kolację jeść ani pić niczego poza gorącą zupą, zaś zupę jeść powoli i dokładnie przeżuwać. Dla niektórych to dobre ćwiczenie charakteru.

Zupa mocno rozgrzewa, trzeba więc to uwzględnić wychodząc na zimno i wiatr: wszystkie pory skóry są wtedy otwarte i łatwo o przeziębienie.

Poprawa funkcjonowania „potrójnego termostatu" może zapobiec między innymi opuszczaniu się lub wypadaniu narządów, a nawet bezpłodności. Także ludzie, którym „ciągle zimno", mogą się nią z powodzeniem leczyć, nie przekraczając jednak pewnej miary: przy wieloletnim wyziębieniu miarą tą są trzy miesiące spożywania zupy (rzadko więcej), zaś dwa tygodnie wystarczą, by organizm zaczął wchodzić w nowy cykl, zapamiętując na długo zmianę w odżywianiu.

Ludzie wierzący niech nie zapomną pomodlić się przed jedzeniem, pobłogosławić pokarm znakiem krzyża oraz prosić Anioła odpowiedzialnego za ich życie i zdrowie o pomoc i wzmocnienie leczniczych właściwości pokarmu. Dobrze by było użyć przy tym kropli wody święconej.

Na zakończenie błogosławię Was, Drodzy Małżonkowie, w Imię Ojca i Syna † i Ducha Świętego na dobre wypełnienie Waszego powołania - obyście cieszyli się jego owocami przez całą wieczność.

Powrót